środa, 20 sierpnia 2014

Pierwsze opowiadanie - "Kolacja"

Witam!
Tutaj Lizzy ^^
A to, moje pierwsze opowiadanie tutaj :P
Jest to "normalny" romans ^^
A więc zapraszam do czytania! :3

____________________________________
Bohaterowie; Ryuuji, Taiga Aisaka
Anime/Manga; ToraDora!
Autor; Lizzy
___________________________________

- Ryuuji..!Ryuuji do cholery! - Mini tygrys wołał mnie natarczywie.
- Czego chcesz?! - odwróciłem się do niej przodem.
- Mogę przyjść na kolację? - uśmiechnęła się słodko.
- Niby dlaczego miałbym Ci pozwolić? - spytałem, patrząc na nią z góry.
- Bo jestem słodkim małym tygryskiem? - powiedziała zirytowana, tym, że musi mówić do mnie takim tonem.
- Ghhr.. - wymruczałem.
- To mogę? - spytała obojętnie. - Bo pójdę jeść "śmieciowe" żarcie! - przytupnęła.
- ..Przyjdź, będą dziś kulki ryżowe. - rzuciłem, wychodząc z budynku szkoły.
- SUPER! Dziękuję! - krzyknęła i pobiegła do Kushiedy.
- Rety..że też akurat mnie to spotkało..! Dlaczego to ja muszę mieszkać na przeciwko NIEJ?! Dlaczego akurat ja?! - krzyczałem do siebie w myślach w drodze do szkoły.
Kiedy wszedłem do mieszkania, prawie od razu zacząłem robić kolację.
Byłem podekscytowany..
- H-Hej..co się ze mną dzieje? Ręce mi trzęsą..Czyżbym cieszył się na spotkanie z Taigą..?
- Niemożliwe..- pomyślałem, kiedy usłyszałem pukanie do drzwi.
- T-Tak? zapytałem stojąc przy drzwiach.
- Ryuuji! Otwórz! To ja~!
Otworzyłem i ujrzałem w drzwiach uśmiechniętą Aisakę. Była ubrana w lekką wiosenną sukienkę.
- W-wow..- pomyślałem wpatrzony w Mini Tygrysa.
- Nie stój tak! .. - powiedziała zarumieniona. To musiało być dla niej strasznie krępujące.
- W-Wybacz..-*facepalm* Jak ja mogłem ją przeprosić?! To ona się do mnie wprosiła!
- Usiądź. Za chwilę nakryję. - powiedziałem udając obojętność. Serce biło mi jak szalone..ciekawe, czy jej również..
- Nie wierzę! Ja się tutaj stroję, a Ty nie jesteś nawet przygotowany!
- Zamknij się.. - powiedziałem trochę zirytowany.
- To Ty się do mnie wpraszasz!
- JA!? Przecież sam się zgodziłeś!
- Bo mnie do tego prawie, że zmusiłaś! - powiedziałem, odchodząc od garów. Stałem na przeciwko niej.
- Ja nigdy nikogo nie zmuszam! - W tym momencie zadzwonił jej telefon.
- Minori-san? O, To Ty! - powiedziała śmiejąc się.
- NIE IGNORUJ MNIE!, SŁYSZYSZ! - Wydarłem się na nią.
Śmiała się do telefonu. Zacisnąłem pięści. Byłem naprawdę zdenerwowany.
- Wrr...! ALBO SIĘ ROZŁĄCZYSZ, ALBO KOLACJI NIE BĘDZIE!
Kushieda coś powiedziała..nie byłem w stanie usłyszeć.
- N-nie mów tak! - widać było na twarzy Taigi złość, która w niej rosła.
- Minoriii.....KIEDYŚ CI JESZCZE POKAŻĘ! - Krzyknęła do telefonu i rzuciła nim o ściane.
- Wrrr...- Strasznie dyszała ze złości.
- Co powiedziała? - zapytałem, już w miarę spokojnie.
- Że..że..Nie myśl, że Ci powiem..! 
- .. Proszę..? - spytałem podirytowany.
- Że..zachowujemy się jak..para. - powiedziała zarumieniona.

________________________________________________


KONIEC!

Jak się podobało? Mam nadzieję, że spełniłam Wasze oczekiwania co do mojej "twórczości" ^^


Ja Ne!


~Lizzy

3 komentarze:

  1. Fajne ^-^
    Fajne to za małe słowo to jest zajebiste.
    Czekałam na takie opowiadania od bardzo dawna i ciesze się, że znalazłam rego bloga :)
    Tak dlalej dziewczyno ;)

    OdpowiedzUsuń